Dyskomfort i poczucie własnej wartości
Zaczęłam czytać książkę Natalii Sońskiej "Obudź się Kopciuszku", ale okazała się nie zbyt ciekawa. Czasami tak jest, że lektura jest nudna na początku, ale później akcja się się rozkręca, więc dam jej jeszcze szansę. Póki co przerzuciłam się na "Twój Styl". Przeczytałam w nim, że podejmowanie działań dotyczących swojego rozwoju osobistego wywołuje dyskomfort, ale ten dyskomfort oznacza, że dobrze nam idzie opanowywanie nowej umiejętności. Powinniśmy więc sami go szukać.
Ja na przykład czuję niewygodę kiedy biorę się za rysowanie. Obawiam się, że rysunek mi nie wyjdzie i z tego powodu poczuję się ze sobą źle. Dlatego kończę pracę po stworzeniu jednego dzieła i cieszę się tym co mam, zamiast tworzyć dalej. A przecież tylko jeśli będę rysowała dużo i często naprawdę opanuję tę sztukę. Psychoterapeutka powiedziała mi, że mam sobie uzmysłowić, że jestem w procesie doskonalenia umiejętności, i że nie wiem, czy mi wyjdzie, ale warto próbować. Wciąż się tego uczę. Mam nie nastawiać się tylko na zaliczanie, bo jakość wymaga czasu. Dziś może nie rysowałam bardzo wolno, ale rysunek wyszedł mi ładny. Bo to jest mój kolejny problem, ja rysuję i maluję za szybko i dlatego mi nie wychodzi tak jak bym chciała. Ale sukcesem jest, że w ogóle rysuję i z tego się cieszę.
W 'Twoim Stylu" przeczytałam też o poczuciu wartości, że nie jest wrodzone, jak kolor oczu i nie mamy go cały czas, raczej miewamy. Poczucie wartości związane jest z działaniem, stawianiem sobie wyzwań, sprawdzaniem się. Poczucie bycia wartościowym człowiekiem nie zależy od tego, że będziemy mistrzami w każdej dziedzinie, trzeba sobie coś wybrać. I ja się teraz zastanawiam nad tym wyborem. Chcę pisać dziennik, rysować, malować, ćwiczyć, czytać książki i uczyć się języka angielskiego. Na której z tych czynności mam oprzeć budowanie swojego poczucia wartości? Nie mam pojęcia. W tej chwili czuję, że nic nie wymyślę, więc na tym kończę mój wpis. Muszę się po prostu dobrze zastanowić, na spokojnie.

Komentarze
Prześlij komentarz